| "Galerianki" recenzja |
|
|
|
|
Recenzja filmu "Galerianki"
Tytułowe bohaterki nie lubią chodzić do szkoły. Zamiast tego pobierają solidne lekcje życia. Duchowe krewne Tereski z filmu Roberta Glińskiego mówią frazą żywcem wyjętą z powieści Doroty Masłowskiej i w nieporadny sposób buntują się przeciw zastanej rzeczywistości. Dziewczyny są w stanie zrobić wszystko byleby nie powtórzyć losu własnych rodziców - nieudaczników pędzących nędzny żywot w obskurnych mieszkaniach. W przestrzeni zakazanych knajp i szpetnych toalet galerianki w pocie czoła zarabiają brudną forsę, którą przeznaczają na modne ciuchy oraz wypasione telefony. W filmie Rosłaniec konsumpcyjne perpetuum mobile nakręca się w najlepsze. Reżyserka nie pozostawia złudzeń, że pod wyzywającym make - upem i prowokacyjnymi strojami bohaterek kryje się życiowe zagubienie połączone z potrzebą prawdziwej miłości. Kuszona wizją materialnych korzyści oraz zewnętrznej akceptacji, gimnazjalistka o imieniu Ala powoli stąpa do portretowanego przez Rosłaniec piekła. O duszę dziewczyny rozpoczyna się zażarta walka między zakochanym w niej chłopcem, a coraz bardziej zaborczą galerianką. Choć w kolejnych odsłonach starcia reżyserka atakuje przy użyciu efekciarstwa z pogranicza gry fair play oraz ogranych fabularnych chwytów, niespodziewanie nadchodzący finał przynosi zaskoczenie. W bolesnych i porażających autentyzmem "Galeriankach" pytanie o ostateczną utratę niewinności zostaje pozostawione bez odpowiedzi. Autor: Piotr Czerkawski, Stopklatka.pl, 8 sierpnia 2009 |











Recenzja filmu


Reżyserka "Galerianek” Katarzyna Rosłoniec zagląda z kamerą do wielkomiejskich centrów handlowych, gdzie nastoletnie dziewczyny bez oporów sprzedają swoje ciała. Do wiarygodnej relacji ze świata konsumpcyjnego terroru gratis zostaje dołączona wstrząsająca historia o systematycznym opadaniu na dno. Nie ma wątpliwości, że debiut Katarzyny Rosłaniec stanowi produkt najwyższej próby.